WYCIECZKA DO OŚWIĘCIMIA
WYCIECZKA DO OŚWIĘCIMIA
Dnia 18 listopada b.r. 17 osobowa grupa młodzieży z różnych klas naszej szkoły wraz
z opiekunkami p. Jolanta Bardzel i p. Alicją Stupak wybrała się na wycieczkę do Oświęcimia.
O godzinie 6 rano wsiedliśmy do busa, który nas zawiózł do największego obozu zagłady.
Gdy dotarliśmy na miejsce, zaczęliśmy zwiedzanie od obejrzenia filmu. Już po pierwszych kilku sekundach cały gwar ucichł. Wszyscy pochłaniali wzrokiem obrazy bólu, cierpienia, rozpaczy, smutku i wszystkich innych uczuć, które malowały się na twarzach tych ludzi- jeńców i więźniów. Kiedy film się skończył, przez długą chwilę nikt nie ruszał się z miejsca. Nikt nic nie mówił. Wszyscy mieli jakieś wyobrażenie o tym miejscu, ale nie takie.
Z pod sali kinowej poszliśmy pod bramę obozu. „Arbeit macht frei" (praca czyni wolnym) głosił sarkastyczny napis umieszczony na niej przez Niemców. Po naszej lewej była wartownia i biuro kierownika obozu. Wyobrażałam sobie, że tak jak ja teraz stoję i patrzę na ten szyld, tak sześćdziesiąt jak temu przechodzili tutaj ludzie, którzy nie wiedzieli, co ich czeka. Co czuli, czytając "Abreit macht frei"? Czy wierzyli, w to co czytali??
Pani przewodnik dokładnie opowiadała nam jak wyglądał każdy dzień więźnia i co sie działo w tym obozie. Bardzo sugestywnie i precyzyjnie mówiła o cierpieniach, jakie były udziałem kilku milionów ludzi, którzy mieli nieszczęście trafić do tego miejsca .
Wskazówki obozowego zegara bezlitośnie i monotonnie odmierzały czas życia więźnia. Od porannego gongu do wieczornego, od jednego kawałka "chleba " do kolejnego, od pierwszego apelu aż do tego ostatniego, na którym zwłoki więźnia policzono po raz ostatni.
Między 10 a 11 blokiem znajduje się „Ściana Straceń”. Tam rozstrzelano kilkanaście tysięcy ofiar. Tam też wymierzano karę chłosty i karę słupka, która polegala na wieszaniu ludzi za wykręcone do tyłu ręce. Z obu stron na oknach znajdowały się deski. Nie chciano by ktokolwiek widział egzekucje. Deski są tam do dziś... Były one świadkami śmierci wielu niewinnych ludzi... Chyba żaden człowiek nie widział, nie pamięta tyle co te kawałki drewna, co cegły, z których zbudowane są budynki... Szkoda, że one nie potrafią mówić.
Lecz mimo trudnych warunków, nieustannego terroru i wszystkich innych przeciwności istniał w obozie ruch oporu. Nawiązywano kontakty z okoliczną ludnością. Do obozu przemycano żywność i leki, z obozu dostarczano dowody zbrodni, nazwiska i wiele innych informacji dla aliantów.
Po Oświęcimiu zwiedzaliśmy Brzezinkę - oddalony o 3 km kolejny obóz. Olbrzymi teren z niesamowitą ilościa teraz pustych słupów , które kiedyś oplecione były drutem przewodzacym prąd. Miał on 175 ha i znajdowało się tu ponad 300 baraków, w których mieszkało jednorazowo 100 000 osób. Plagą był brak wody, tragiczne warunki higieniczne oraz olbrzymia ilość szczurów. Były tu też 4 krematoria, dwie komory gazowe oraz doły i stosy spaleniskowe.
Na koniec wycieczki jeszcze pomnik i 22 tablice pamiątkowe w wielu językach świata , z tym samym przesłaniem - przestrogą.
Na tym zakończyliśmy zwiedzanie. Gdy wracaliśmy, wszyscy byliśmy jacyś dziwnie cisi i zamyśleni. Wszystkim kłębiły się w głowach pytania bez odpowiedzi. Każdy widział sceny
z obozu, z życia jeńców, egzekucje i okrucieństwo.
Niemcy potrafili wykorzystać człowieka chyba w maksymalny sposób. Ograbiali go ze wszystkich dóbr materialnych, godności i człowieczeństwa, pozbawiali życia i nawet po śmierci używali jako nawozu. Jednak chyba nie to było najokrutniejsze. Sposób traktowania ludzi - ciągłe kłamstwa, poniżanie, bicie, karanie, zabijanie, terror, wyniszczenie człowieka jako jednostki. Tych ludzi nawet nie traktowano jak zwierzęta.
Myślę, że każdy z nas tą lekcję historii i moralności zapamięta do końca życia z adnotacją: „Ludzie ludziom zgotowali ten los”.
| « poprzednia | następna » |
|---|
BIP ZSP






